wtorek, 20 marca 2007

"Nigdy więcej nie wolno już rozmawiać z ludźmi o marnej reputacji"

Nie jestem przeciwko wam. Ale z wami nie będę nigdy. I proszę sobie nie wycierać mną swoich nienawistnych buziek. Wprawdzie wasz pitbull powiedział kiedyś, że „Ciemny naród łyknie wszystko”, nie akceptuję waszej polityki świadomie. Nie „łyknę” tego, co robicie jakkolwiek tego nie będziecie nazywali. Potrafię odróżnić nazewnictwo od stanu rzeczywistego. W waszym wykonaniu często bywa tak, że nazwa przez was użyta dotyczy czegoś zupełnie przeciwnego. Przykładem jest naprawa państwa. Nie wiem, co naprawiacie – z pewnością nie państwo. A przynajmniej nie polskie.

Nie jestem przeciwko wam, ale przeciwko waszej polityce. Wiem, trudno będzie wam pojąć tę subtelną różnicę, ponieważ niuanse naszej mowy ojczystej oraz zasady logiki (analiza zdania) są wam cokolwiek obce. Dzisiaj jeden z waszych wyznawców podczas konferencji prasowej proponował, żeby „cofnąć się wstecz”. Ponieważ wasz poziom kultury jest tak samo niski jak poczucie własnej wartości nie wymagam od was zbyt wiele. Wiem, powtarzacie sobie ciągle na głos, często przed kamerami, że jesteście fantastyczni, ale to znak iż korzystacie z efektów autosugestii (przepraszam za trudne słowo). Jednakże bierzcie częściej pod uwagę fakt, że wybrała was mniejszość, a wydaje się wam że macie prawo reprezentować cały naród. Rzeczywiście, prawo tak stanowi – dura lex, sed lex... Bierzcie jednak pod uwagę, że reprezentujecie także innych – tych którzy nie głosowali na was, bo nie akceptują głoszonej przez was nienawiści i braku poszanowania jakiejkolwiek odmienności. Jakoś tak komuną trącicie – wówczas pluralizm ideowy również nie był zjawiskiem pożądanym i mile widzianym. Jeżeli weźmiecie pod uwagę, że niestety reprezentujecie także tych którzy was nie chcą, przestaniecie przynosić mi wstyd. Wiecie, że cywilizowane narody się z was śmieją? Nie? No tak, przy takim specjaliście od spraw „niepolskich” cóż wy możecie wiedzieć...
Jeszcze jedno: jeżeli mimo wszystko próbujemy naprawiać, to już z pewnością nie „Rzeczypospolitą”, a „Rzeczpospolitą”. Odmiana przez przypadki sprawia wam tyle problemów, co spełnianie obietnic wyborczych. Jedyne, w czym wam los sprzyja to mdła opozycja i skora do niezwykle interesownej współpracy zgraja ksenofobów i nienawistnych pseudokatolików oraz grupka posiadaczy wielu wyroków gotowych na wszystko, byle tylko ochronić własne zady. Taki zespół do spraw naprawy swojej reputacji. Zespół marzeń. No tak, również popełniłem błąd – w tym przypadku niemożliwym jest naprawianie czegoś, co nie istnieje.


Hm, chciałoby się powiedzieć: spieprzajcie dziady. Nie lubię jednak cytować sfrustrowanych liliputów moralnych.

poniedziałek, 19 marca 2007

Rzeczywistość kontrolowana w imię wolności

Czytam prawie codziennie przynajmniej jeden artykuł na money.pl. Dzisiaj włos mi się na głowie zjeżył. http://www.money.pl/archiwum/wiadomosci/artykul/100,0,230500.html?p=mt

Jeżeli komuś nie chce się tam zaglądać, przytoczę fragment: ”(...) wywiad skarbowy będzie mógł kontrolować listy i paczki osób fizycznych i firm, a nawet podmieniać ich zawartość.”

No cóż, w stanie wojennym otwierano listy, rozmowy telefoniczne były podsłuchiwane. Teraz mamy demokrację, wolność słowa, wolność jednostki. Wolność naszą chroni obecnie tyle agencji wywiadu wewnętrznego i zewnętrznego, że któregoś dnia może się okazać, iż zamówiłem w sklepie internetowym aparat fotograficzny, jedna agencja podmieni mi go na narkotyki, druga narkotyki na pornografię (za którą być może w przyszłości będzie groziła odsiadka), a trzecia pornografię na aparat. Ja, niczego nieświadom, będę sobie strzelał fotki w plenerze. Ludki z pierwszej agencji dojdą do wniosku, że upłynniłem towar i kupiłem sobie aparat. Będą bacznie śledzić co zrobiłem z nadwyżką, jaka ich zdaniem powinna mi pozostać. Druga agencja pomyśli, że wobec zakazu rozpowszechniania i posiadania pornografii zarobiłem na niej i pewnie też w coś zainwestuję nadwyżkę. Dodatkowo ta druga dojdzie do wniosku, że muszę handlować pornografią i narkotykami, skoro zawartość paczki nie zrobiła mi różnicy. Z trzecią agencją może być różnie: albo chłopcy będą tak bardzo zajęci analizowaniem zawartości skonfiskowanych materiałów pornograficznych, ze zapomną o mnie na długi czas, albo będą sprawdzać, czy przypadkiem nie wykorzystam aparatu do produkcji pornografii.
Podczas przesłuchania po ewentualnym zatrzymaniu będzie mi bardzo trudno zorientować się o jakie narkotyki pytają jedni, a o jaką pornografię drudzy. Jak trzeci powiedzą, że zamienili zawartość paczki na aparat, wówczas już zupełnie stracę orientację. To znaczy jedno będę wiedział na pewno: rządzi wciąż ta sama partia dowodzona przez sfrustrowane metr pięćdziesiąt.

niedziela, 18 marca 2007

Wszyscy szukają poparcia - naród dostaje zaparcia

Radio, co zamiast głośnika ma ryja, partia mała, jak jej liderzy oraz inna partia, której lider leżąc zajmuje więcej miejsca niż inni członkowie siedząc na jednej kanapie – wszyscy oni, w ostatnim czasie, coraz bardziej rozpaczliwie szukają poparcia.


Antykapłan, który zdaje się nie znać modlitwy jakiej nauczał nas Chrystus – „...i odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy naszym winowajcom” – organizuje w Warszawie sabat krzykliwych staruszków, którzy są przeciwni wszystkiemu i wszystkim. Są przeciwni także życiu erotycznemu. No tu nie dziwię się im – w tym wieku łatwiej zachować wstrzemięźliwość. Nie lubię jednak, kiedy nieokrzesana hałastra wtyka swoje brudne paluchy w cudze majtki i brzuchy. Pamiętacie, jak staruszkowie protestowali przeciwko filmowi „Ksiądz”? Samo dzieło przez krytyków zostało ocenione jako co najwyżej przeciętne. Jednakże darmowa reklama krzykliwych staruszków napędziła całkiem sporą widownię. W jakimś programie informacyjnym widziałem odpowiedź (oczywiście wykrzyczaną, bo staruszkowie już chyba samych siebie nie słyszą...) zadaną starszej pani. „Czy widziała pani ten film?” Odpowiedź brzmiała „Nie!”. Przyznacie, że to dziwne podejście do sprawy. Uważam, że radyjo poza oczywistymi pozytywami (msze, modlitwy dla osób starszych i chorych, które nie mogą chodzić do kościoła), bardzo często sieje nienawiść. Ale sądzę tak, ponieważ co pewien czas słucham tej rozgłośni. W zeszłym roku, poza mszami, modlitwami i sianiem nienawiści (zwłaszcza przez dzwoniącego podczas audycji szefa), można było wysłuchać nawet ciekawych audycji. Ale tak, jak mówi się, że mała plamka na białej koszuli powoduje, że jest ona brudna, tak dobre audycje w tej rozgłośni to taki maleńki czysty obszar na koszuli. Reszta jest już doszczętnie zabrudzona. Ale w trakcie takiej ciekawej audycji zadzwonił szef i zbeształ prowadzących biadoląc, że nie można takich rzeczy opowiadać na antenie... Jak powiedziałby Zulu-Gula „Polska jest dziwny kraj, kraj od kontrastów”. No tak – przyjmując szyld miłości głosić nienawiść. Trudno o większy kontrast.


Sfrustrowane metr pięćdziesiąt skrzyknęło kilka tysięcy członków swojej partyjki, żeby ćwiczyć przed nimi autosugestię: „jest dobrze, jest dobrze, jest dobrze!” Hm, liczba tych, którzy ulegają takiej sugestii, na szczęście dla umęczonego narodu, spada. Nawet radyjo zaczęło się wypinać na sfrustrowane metr pięćdziesiąt. Nie będzie trasy Toruń-Warszawa – za karę!
Sfrustrowane półtora metra posuwa się już nawet do straszenia Trybunału Konstytucyjnego. Nawet „swój” prezes TK pokazał, że prawo jest prawem i polityczne interesy w krótkich majteczkach nie powinny być mieszane z tak zwaną, dobrze pojmowaną sprawiedliwością. I z prawem.

Kilka lat temu nie przypuszczałbym, że napiszę coś takiego: lubię posła Niesiołowskiego. Panie pośle, wypowiada Pan myśli coraz większej części narodu. Nawet polubiłem Pana!


Na temat partii, której poparcie jest zaledwie teoretyczne, nie będę pisał zbyt wiele. Nawet Partia krasnoludków i gamoni w niektórych sondażach (wybory na prezydenta Warszawy to najbardziej miarodajny sondaż!) góruje nad tą kanapową, osieroconą przez ojca z radyja, partią ludzi wierzących, że ludzie i dinozaury żyli w jednym czasie. No cóż, pewnie ci panowie zdali maturę amnestyjną.


Boże broń ten kraj przed chorym państwem!..

sobota, 17 marca 2007

Ostatni będą pierwszymi...

Pewna przedziwna, prześmieszna i budząca trwogę treścią wypowiedzi swoich członków partia wzięła sobie bardzo mocno do serca wyczytaną w Piśmie Świętym myśl, że pierwsi będą ostatnimi, a ostatni pierwszymi.
Posiadając mikroskopijne, statystycznie pomijalne poparcie, członkom tej partii wydaje się, że mają prawo do zmieniania wszystkiego w naszym umęczonym kraju. Nawet Konstytucji...

Największa podróż zaczyna się od pierwszego kroku

Wiem, bloguje już tylu ludzi, że kolejny blog może tylko nudzić. Jeżeli zatem ten blog, dla Ciebie Szanowny Czytający, będzie nudny, wybacz. Nie czytaj. Jednakże rzeczywistość jest na tyle ciekawa, a ja mam tyle przemyśleń na jej temat, że postanowiłem je zapisywać.

W tym miejscu będę komentował to, co się w świecie dzieje. Zapraszam do czytania i komentowania.