niedziela, 18 marca 2007

Wszyscy szukają poparcia - naród dostaje zaparcia

Radio, co zamiast głośnika ma ryja, partia mała, jak jej liderzy oraz inna partia, której lider leżąc zajmuje więcej miejsca niż inni członkowie siedząc na jednej kanapie – wszyscy oni, w ostatnim czasie, coraz bardziej rozpaczliwie szukają poparcia.


Antykapłan, który zdaje się nie znać modlitwy jakiej nauczał nas Chrystus – „...i odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy naszym winowajcom” – organizuje w Warszawie sabat krzykliwych staruszków, którzy są przeciwni wszystkiemu i wszystkim. Są przeciwni także życiu erotycznemu. No tu nie dziwię się im – w tym wieku łatwiej zachować wstrzemięźliwość. Nie lubię jednak, kiedy nieokrzesana hałastra wtyka swoje brudne paluchy w cudze majtki i brzuchy. Pamiętacie, jak staruszkowie protestowali przeciwko filmowi „Ksiądz”? Samo dzieło przez krytyków zostało ocenione jako co najwyżej przeciętne. Jednakże darmowa reklama krzykliwych staruszków napędziła całkiem sporą widownię. W jakimś programie informacyjnym widziałem odpowiedź (oczywiście wykrzyczaną, bo staruszkowie już chyba samych siebie nie słyszą...) zadaną starszej pani. „Czy widziała pani ten film?” Odpowiedź brzmiała „Nie!”. Przyznacie, że to dziwne podejście do sprawy. Uważam, że radyjo poza oczywistymi pozytywami (msze, modlitwy dla osób starszych i chorych, które nie mogą chodzić do kościoła), bardzo często sieje nienawiść. Ale sądzę tak, ponieważ co pewien czas słucham tej rozgłośni. W zeszłym roku, poza mszami, modlitwami i sianiem nienawiści (zwłaszcza przez dzwoniącego podczas audycji szefa), można było wysłuchać nawet ciekawych audycji. Ale tak, jak mówi się, że mała plamka na białej koszuli powoduje, że jest ona brudna, tak dobre audycje w tej rozgłośni to taki maleńki czysty obszar na koszuli. Reszta jest już doszczętnie zabrudzona. Ale w trakcie takiej ciekawej audycji zadzwonił szef i zbeształ prowadzących biadoląc, że nie można takich rzeczy opowiadać na antenie... Jak powiedziałby Zulu-Gula „Polska jest dziwny kraj, kraj od kontrastów”. No tak – przyjmując szyld miłości głosić nienawiść. Trudno o większy kontrast.


Sfrustrowane metr pięćdziesiąt skrzyknęło kilka tysięcy członków swojej partyjki, żeby ćwiczyć przed nimi autosugestię: „jest dobrze, jest dobrze, jest dobrze!” Hm, liczba tych, którzy ulegają takiej sugestii, na szczęście dla umęczonego narodu, spada. Nawet radyjo zaczęło się wypinać na sfrustrowane metr pięćdziesiąt. Nie będzie trasy Toruń-Warszawa – za karę!
Sfrustrowane półtora metra posuwa się już nawet do straszenia Trybunału Konstytucyjnego. Nawet „swój” prezes TK pokazał, że prawo jest prawem i polityczne interesy w krótkich majteczkach nie powinny być mieszane z tak zwaną, dobrze pojmowaną sprawiedliwością. I z prawem.

Kilka lat temu nie przypuszczałbym, że napiszę coś takiego: lubię posła Niesiołowskiego. Panie pośle, wypowiada Pan myśli coraz większej części narodu. Nawet polubiłem Pana!


Na temat partii, której poparcie jest zaledwie teoretyczne, nie będę pisał zbyt wiele. Nawet Partia krasnoludków i gamoni w niektórych sondażach (wybory na prezydenta Warszawy to najbardziej miarodajny sondaż!) góruje nad tą kanapową, osieroconą przez ojca z radyja, partią ludzi wierzących, że ludzie i dinozaury żyli w jednym czasie. No cóż, pewnie ci panowie zdali maturę amnestyjną.


Boże broń ten kraj przed chorym państwem!..

Brak komentarzy: