poniedziałek, 22 października 2007

The day after

Przejrzałem sobie w Sieci notki powyborcze. Szczególną uwagę zwróciłem na poniższe słowa.

„O Boże! Młodzi poszli głosować. To jesteśmy pogrzebani”
Młodzi, niestety dla was pis-uarczycy, zaczynają być coraz bardziej świadomi. Oni myślą, obserwują, a co dla was najgorsze, wyciągają wnioski. Jeszcze gorszym dla was jest fakt, że dzisiejsi młodzi niedługo będą dorosłymi, spośród których niewielu zmieni pierwotne poglądy, a nadejdą kolejni młodzi. Dla nich mszczenie się na przeszłości (jakkolwiek historia ma wielkie znaczenie!) nie ma najmniejszego sensu. Oni chcą mieć pracę, godnie żyć, w spokoju wychowywać dzieci i nie wstydzić się w Europie, że są Polakami.

„Wieś nas olała, a Warszawa wykończyła”
Wieś was nie olała, śmieszni pis-uarczycy – wieś otrzeźwiała. Okazało się, że najlepiej wychodzi wam składanie obietnic, a nimi nie da się obsiać pola, nakarmić trzody chlewnej czy drobiu. Wieś zawsze żądała konkretów, ale nie słownych lecz w działaniu. A nawet wy, tacy odważni, prawi i sprawiedliwi, nie potrafiliście najkrótszym zdaniem wspomnieć rolnikom, że jest ich zbyt wielu, że żywności w Europie jest zbyt dużo i trzeba będzie zastanowić się na zmianą kwalifikacji lub co najmniej profilu działalności z produkcji na przetwórstwo. I pomóc w tym.

„Warszawa to hołota. Prawdziwej Warszawy już nie ma. Zginęła w Katyniu i Charkowie - krzyczała w kierunku dziennikarzy działaczka pis podczas wieczoru wyborczego w hotelu Hyatt.”
Nie lubię Warszawy, nie darzę nadmierną sympatią jej mieszkańców. Jednak po 21 października 2007 roku chylę czoła przed mądrością mieszkańców naszej stolicy. Nie dlatego, że zrobili to, czego oczekiwałem, co stało się po mojej myśli. Na co dzień często zadufani, zapatrzeni w siebie i przekonani o swojej nieomylności, warszawiacy nagle stwierdzili, że najważniejsza jest przyszłość. Władza zapatrzona w przeszłość, wygrzebująca z niej tylko i wyłącznie brud, nie jest w stanie zapewnić ludziom podążania drogą do rozwoju społeczno-ekonomicznego. Cud tylko sprawił, że kacza władza nie majstrowała przy gospodarce. Prawdopodobnie dlatego, że nie potrafiła.

Nowa władza powinna spojrzeć w niedawną przeszłość i wyciągnąć wnioski z wszystkich błędów, jakie władza popełniała przez ostatnie dwa lata. Mam nadzieję, że już nigdy nie usłyszę budzących trwogę stwierdzeń, że Trybunał Konstytucyjny jest zły, że naród ciemny wszystko łyknie, że trzeba rozliczyć wszystkich i wszystko za wszystko, że trzeba... A my, naród, chcemy tylko spokoju, dobrobytu i szans na rozwój. Acha: skończcie jeszcze z obłudnikiem, rasistą i naciągaczem rydzykiem.

Nowiutka trumna IV RP

Pierwszy raz w życiu mam ochotę tańczyć podczas pogrzebu. Chcę tupać obcasami podkutymi nadzieją na wieku trumny partii, która siała strach i zwątpienie, a kłamstwo nazwała prawdą.
Wyższa frekwencja to śmierć dla idei zemsty. Wyższa frekwencja to oznaka przebudzenia leniwych ludzi wykształconych i inteligentnych, którzy dwa lata temu okazali się zwykłymi głupcami. Dwa lata kary za głupotę to aż nadto.
Wielcy ludzie przed śmiercią wygłaszali wielkie słowa. Mężczyznę poznać ponoć po tym, jak kończy. Pokrzykiwania sfrustrowanego metra pięćdziesiąt po ogłoszeniu wstępnych wyników świadczą dobitnie o tym, że nie jest to ani człowiek wielki, ani mężczyzna. Zwykły, mściwy człowieczek o spojrzeniu wypalonym żółcią nienawiści, o ustach pokrytych pleśnią pozostawioną przez kalumnie, kłamstwa i pokrzykiwania godne małego, prostego wąsika.
Wam, Szanowni Zwycięzcy, życzę by radość zwycięstwa nie przesłoniła jego sensu, a przede wszystkim znaczenia, jakie ma ono dla tych, którzy Wam zaufali. Życzę Wam, byście nie musieli kończyć w niesławie okryci śmiesznością. Życzę Wam, by kontrola opozycji i przede wszystkim narodu była tylko czystą formalnością. Życzę by wynik kontroli przed następnymi wyborami brzmiał „Jest dobrze, sprawcie by było jeszcze lepiej”. Rozliczcie szybko poprzedników, przygotujcie dla kilku z nich wygodne cele (by nie zostać posądzonymi o okrutną zemstę) i zabierzcie się za rozwijanie tego, czego moralny karzeł nie spieprzył oraz za naprawianie tego, co zdążył zniszczyć.
Żal tylko, że szambo intelektualne, matecznik zaściankowości, zacofania i żądzy zemsty nadal będzie w Sejmie. Ale to zwycięzcy mogą wykorzystać do ostatecznego unicestwienia grupki sfrustrowanych kłamców, którym wierzy elektorat najstarszy i najgorzej wykształcony. Tak, pitbulu sfrustrowanego metra pięćdziesiąt: jeszcze ktoś łyknął wasze brednie. Jednak cztery lata to wystarczająco długi okres, by zadać kłam twierdzeniu mściwego karła – otóż białe jednak jest białe, a czarne zawsze pozostanie czarnym.
IV rzeczpospolita odeszła na emeryturę i zostanie tam aż do śmierci pamięci o niej w ludzkich umysłach. A za kilkadziesiąt lat tylko w podręcznikach do lekcji historii będzie można znaleźć krótką notkę na temat tego czasu: okres rządu ciemnoty, dzięki omamieniu intelektualnej miernoty i mściwej mniejszości umęczonego narodu. Z lubością skaczę po trumnie IV rzeczpospolitej.
Czekam na wysokość wyroków dla frontmanów mściwej inkwizycji.

P.S. Do partii z pierwszych dwóch pozycji pojedynku wyborczego: dajcie realny wybór ludziom z prowincji! Obsadzając z uporem godnym lepszej sprawy polityczne i społeczne miernoty oraz spadochroniarzy, nigdy nie będziecie mieli tutaj szerokiego poparcia. Budujecie w ten sposób poparcie lewicy, której nie lubicie. No chyba, że tak właśnie zamierzaliście. Wasza sprawa.

piątek, 19 października 2007

Nie zabierajcie nikomu dowodu

Nie mam zamiaru zabierać babci dowodu. Niech głosuje na kogo chce, to jej niezbywalne prawo. Niech jednak głosuje z przekonania, a nie z radiowego nadania. Niech nie mówi, że głosuje na pis-uar, bo Kwaśniewski w Charkowie się chwiał. Zakrawa to na schorzenie psychiczne, lecz są tacy, którzy w ten sposób argumentują wybór pis-uaru... Ale cóż, jak mawiał pewien pitbull, ciemny naród to łyknie. Przed poprzednimi wyborami łyknął. Teraz cierpi na biegunkę. I nie wie czy czarne jest czarne, czy białe.
Podobnie, jak profesor Bartoszewski marzę o tym, by o pis-uarze nikt za dwadzieścia lat nie pamiętał. Tym bardziej, że w przeciwieństwie do tego wielkiego człowieka, mam realną szansę żyć kolejnych dwadzieścia lat.
Kaczy pomiot tonie we własnych ekskrementach. W niedzielę pójdę i dłonią pomogę zanurzyć kacze łby w tym szambie. Niech pis-uar zdycha. Niech się udusi we własnych odchodach, niech tam pozostanie i zgnije. Będzie nawóz pod rozwój tłamszonej przez ostatnie dwa lata demokracji.
Gdyby jednak naród kompletnie zgłupiał i kaczy pomiot pozostanie u steru władzy, wówczas będzie czas na hasło „Zmień kraj, użyj paszportu”. Chociaż dzięki „zepsutej III RP”, w Unii nie musimy już posługiwać się paszportami.
Boże, zbaw ten kraj i oświeć naród.