niedziela, 12 września 2010

Nie głosowałem ani na pisiarnię, ani na POpulistów. Jednak po pierwsze: pisiarnia o żółtym z nienawiści Kaczyńskim ciągle mówi 'pan premier', o zmarłym Kaczyńskim 'pan prezydent'. Ale jakoś obecni włodarze to Tusk i Komorowski. Gdzie nagle podział szacunek, 'którym należy darzyć osoby wybrane w wolnych wyborach'?!

Po drugie, skończcie już z tym gównem: politycy grają na emocjach szarego motłochu, bo myślą tylko o wyborach. Dziennikarze też wyznają różne opcje i jedni przerysowują sytuacje, inni pomijają z pozoru nieistotne fakty, które są niezwykle ważne dla innych. Co mnie obchodzi, czy autobus z nienawistnym Kaczyńskim jechał do Smoleńska za samochodem, czy samochód za rowerem?! Niech sobie w d... wsadzą te dumania.

Krzyż ma stać, leżeć, wisieć - też jest mi to obojętne, bo prawdziwy krzyż każdy nosi w sobie. Prawdziwa wiara to nie zgrzybiałe staruszki drące się na Krakowskim Przedmieściu i otumanieni młodzi ludzie popierający dom starców spod krzyża przed pałacem prezydenckim. Prawdziwa wiara to ciche cierpienie i skromność. To wiara w duchu, a nie na ścianach i placach. Prawdziwie wierzący to ci, którzy przestrzegają przykazań, a nie unoszą pięści przeciw tym, którzy myślą inaczej.

W czasach nierządów Kaczyńskich panował strach, bo wsadzali ludzi nie wiadomo za co. Teraz podatki rosną na potęgę. I co mnie kurwa obchodzi, czy Kaczyński zginął od powiewu wiatru, mgły, czy stada ptaków: niedługo nie będzie mnie stać na nic, a ten cholerny motłoch od lat udaje, że rządzi.

Na logikę, dla tych, którzy myślą, że PO maczała palce w śmierci Kaczyńskiego: tym samolotem leciało 96 osób różnych opcji politycznych, PO również. Czyli PO poświęciła swoich polityków, żeby zgładzić Kaczyńskiego? Naprawdę najlepiej będzie, byście napili się zimnej wody. Resztkę na łby sobie wylejcie.